wtorek, 4 lutego 2014

Od Belli.

Wreszcie dotarłam do jakiejś doliny. Kiedy schodziłam po dość stromym zboczu poślizgnęłam się i sturlałam prosto w krzaki dzikiej róży. Szybka pozbierałam się z ziemi i zaczęłam oglądać las, w którym się znajdowałam. Panowała absolutna cisza. Wokół rozpościerała się gęsta mgła, przez którą ledwo przeciskały się promyki słońca. Uwielbiam takie miejsca. Ruszyłam przed siebie. Przeszłam parę metrów i usłyszałam głosy, wytężyłam więc wzrok. Niedaleko przede mną stały trzy wilki, dwa basiory i wadera. Jeden z nich miał białą pelerynę i kaptur na głowie, drugi błyszczące, czarne futro, ona zaś czerwone oraz czarne skrzydła. Zrobiłam kilka kroków. Chciałam podejść do nich jak najbliżej, lecz wtedy moja niezdarność znów dała o sobie znać. Kiedy zrobiłam krok, nadepnęłam na gałązkę, łamiąc ją. W tym nad wyraz cichym lesie nawet tak delikatny trzask pękającej gałązki wydawał się strasznie głośny. Cała trójka spojrzała w moją stronę. Zesztywniałam. Czułam jak serce zaczyna mi coraz mocniej bić, a łapy stają się giętkie. Nagle wilk w kapturze zaczął biec w moją stronę, drugi poszedł w jego ślady. "Nie dam im rady" pomyślałam w duchu. Odwróciłam się więc i zaczęłam uciekać. W końcu dobiegłam do "kamiennej ściany". Droga mojej ucieczki zakończyła się. Pierwszy przybiegł wilk w pelerynie zaraz po nim ten drugi. Lekko skulona zjeżyłam sierść, odsłoniłam ostre zęby i patrząc na nich spode łba czekałam, który pierwszy zaatakuje. Wtem nadleciała ta wadera o czerwonym futrze.
- Kim jesteś i jak masz na imię? - spytała spokojnym głosem.
Wyprostowałam się i powiedziałam:
- Bella... wolałabym, żebyśmy poprzestali na tym, że jestem przybłędą. 
<Iris dokończysz?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Strzałkę w górę dostarczyły profilki.pl