- Ok.
- Więc chodźmy... . Wyruszyliśmy.., aby dojść do wodospadu musieliśmy przejść przez "aleję" jaskiń członków watahy... właściwie tylko moja jaskinia znajdowała się z dala od reszty... . Przeciskaliśmy się przez tłum wilków w ciszy. Co chwilę spoglądałam na Criss'a. Nie wiem dlaczego, ale kiedy tylko na niego spojrzałam automatycznie na mojej twarzy pojawiał się uśmiech... . W pewnej chwili wpadłam na jakiegoś basiora. Leżałam jak długa na ziemi, a on pozostawał niewzruszony. Criss był nieco dalej, ponieważ nie zauważył zaistniałej sytuacji... . Szybko się pozbierałam i przyjrzałam się temu basiorowi. Był ogromny i barczysty. Miał białe futro, niebieskie oczy, a na szyi widniała czarna obroża z kolcami. Spojrzałam mu prosto w oczy i szybko tego pożałowałam. Patrzył na mnie takim wzrokiem... . Cała się skurczyłam, a do głowy przyszło mi wyrażenie "gdyby spojrzenia mogły zabijać". - Bardzo Cię przepraszam, zamyśliłam się... . On nie odpowiedział, nadal "zabijając" mnie wzrokiem... <Devoo?/ Criss? proszę pomóż mi XD> |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz